czwartek, 10 września 2015

Niezagrożona przyzwoitość Aksakówny

Okropnie wzruszają mnie apele odwołujące się do uczuć chrześcijańskich, przyzwoitości i idei solidarności. Płaczę jak bóbr (staropolskie porównanie o idealnie odpowiedniej etymologii) za każdym razem, kiedy przedstawiciele, a zwłaszcza przedstawicielki świata postępu przekonują mnie, że powinnam dołożyć się do krzewienia europejskich idei tolerancji, braterstwa i polskiej gościnności.

Jestem przekonana, że bez względu na wszystko, przyzwoitość doświadczonych na styropianie lampucer (to z niemieckiego) i odkrywców pięćdziesięciu rodzajów płci pozostanie wiekuiście nieskalana. Entuzjazm jednak i nadzieje związane ze smagłolicymi tułaczami szybko zgasną wobec braku zainteresowania z ich strony. Tak było z Turkami i wspomnianą w tytule Aksakówną.


"Po zdobyciu Kamieńca (Podolskiego) przez Turków w r. 1672, gdy wojsko rzuciło się na kobiety, wybierając szczególnie młodsze i piękniejsze, Gertruda córka Aksaka, panna leciwa lecz płocha, chcąc uchodzić za młodszą, szaty szkarłatne z wdziękiem układa niemałym i szpetną twarz okrywa zasłoną, sromając się niby oka ludzkiego. Rabusie muzułmańscy, w liczbie innych kobiet, porwali także Gertrudę. Bez rozpaczy i molestacyi w jasyr szła zalotnica, aliści na drugi dzień jak niepyszna powraca do miasta, wymyślając na bisurmanów, którzy nawet poszturchali ją za to, że ich strojem swym okłamała."


Erhard Shon, Ugoszczony u Niemców
nalega na przyjęcie gościny u siebie, XVI w.

Wpis dedykuję wszystkim tym, którzy zastanawiają się, dlaczego wszelcy postępacy z taką niecierpliwością oczekują gości.

*za "Encyklopedią staropolską" Z. Glogera

2 komentarze: