wtorek, 6 listopada 2012

Na co komu matka, która mieszka w niebie?


Santa Maria del Mar
(Madonna od morza), Barcelona





Urzekła mnie "Katedra w Barcelonie" Ildefonso Falconesa, szczególnie opowieść zbiegłego, katalońskiego chłopa Bernata Estanyola, pocieszającego swojego kilkuletniego syna, Arnaua, któremu nie dane było poznać kobiety, która go urodziła.

Bernat tłumaczy chłopcu, że matką wszystkich osieroconych dzieci jest Matka Boska. Madonna mieszka w niebie. Gdy Arnau dopytuje, po co komu matka, do której nie można się przytulić, pocałować jej, z którą nie można się bawić, ani nawet porozmawiać, ojciec wyjaśnia mu:

 "Matka Boska rozmawia ze swymi dziećmi za pośrednictwem ptaków. Gdy zobaczysz ptaka, przekaż mu wiadomość dla Madonny, a on zaniesie ją do nieba. Potem ptaki opowiedzą sobie o wszystkim i będą cię odwiedzać, poćwierkiwać i fruwać radośnie nad twoją głową." 


Gdy malec dalej martwi się, że nie rozumie mowy ptaków i nigdy nie zobaczy swojej matki,  Bernat powtarza to, co przed laty usłyszał od swojego ojca.


"Matka Boska mieszka w niebie oraz w niektórych świątyniach. Dlatego możesz z nią rozmawiać za pośrednictwem ptaków i w kościele. Odpowie ci ptasim głosem lub nocą, we śnie, a kochać cię będzie i hołubić bardziej niż jakakolwiek ziemska matka."


Kiedy Arnau trafia do kościoła Santa Maria del Mar, pada na kolana przed posągiem Madonny modli się gorąco do swojej Matki z nadzieją, że ta go wysłucha i odpowie mu. Kilka miesięcy później przed tym posągiem klęka także jego osierocony przyjaciel, Joanet.

Wzruszają mnie takie ludowe opowieści, jest w nich siła, prawda, poezja. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza