Są takie chwile w życiu kobiety, kiedy chce wyglądać
absolutnie i zjawiskowo. Wszystkie jej myśli błądzą wokół jednego tylko tematu,
„co na siebie włożyć”. Nie je, nie pije, nie sypia, tylko zadręcza się tym
pytaniem (korygując przy okazji sylwetkę). Z niechęcią przegląda zawartość
garderoby, po czym z pełną determinacją rusza na zakupy. Przymierza,
przymierza, przymierza, bla bla bla, etcetera, etcetera, etcetera zapominając o
bożym świecie, problemach, projektach, wyzwaniach bla bla bla, etcetera. A kiedy już
zdobędzie odzież odpowiednią, to się ubiera, ubiera, ubiera i biada temu, kto
chciałby ją ujrzeć niedostatecznie ubraną.
"Ani jej widzieć z wieczora, ni z rana,
Bo rozebrana..."
– zanotował
dowcipnie posępny poeta, a ja z miejsca polubiłam jego "rozebraną" balladę za to
subtelne poczucie humoru, finezyjny sarkazm i męską wyrozumiałość, która ganiąc
zachwyca się przecież.
 |
| Cyprian Kamil Norwid, Różne mody i niewygody, rysunek, 1873 |