Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 lipca 2017

Marcella Mascheriniego kobiety plażujące

Dłuższa niż zazwyczaj przerwa na blogu wywołana została dłuższymi wakacjami. W obliczu nowych doznań i atrakcji, pisanie postów wydało mi się mniej interesujące niż zwykle. Pomyślałam jednak, że koniecznie muszę wspomnieć o eksponatach pewnej wystawy, którą właściwie przypadkiem zobaczyłam w Padwie.

Otóż na kilkudniowy pobyt w mieście zatrzymałam tuż obok Palazzo Zuckermann i gdy już obejrzałam zbiory najsłynniejszych padewskich muzeów i galerii, oszałamiający wystrój bazylik, freski w kaplicach, a także pałace, wille, etc. i przeszłam wszystkimi najbardziej urokliwymi ulicami zatrzymując się na niezwykłych placach i podziwiając przystrojone kwieciem i pnączami balkony kamienic oraz  przejawiąjące się  niezwykłymi klamkami, kołatkami i zdobieniami zamiłowanie Padewczyków do pięknych niebanalnych detali, zdecydowałam się wejść do wspomnianego Pałacu, w którym na codzień prezentowane są cuda włoskiej sztuki użytkowej i dekoracyjnej.

Tym razem była tam także czasowo prezentowana wystawa rzeźb Marcello Masheriniego. Rzeźbiarz, ilustrator, scenograf związany przez większą część życia z Padwą, uchodzi za jedngo z najwybitniejszych twórców XX wieku.
Jego rzeźbiarskie prace zachwycały wszystkich: koronowane głowy, arystokratów, dyktatorów, polityków, magnatów finansowych hojnie płacących za możliwość posiadania statui wykonanej ręką mistrza, a także krytyków od skrajnego lewa po skrajne prawo, którzy nagradzali artystę medalami i przyznawali mu najwyższe miejsca na licznych wystawach, biennale'ach, itd. itp. Urzekał również tzw. zwykłych prostych ludzi, nawet tych ponoć niewrażliwych na piękno.

A więc weszłam do tego Pałacu i oniemiałam na widok rzeźb Mascheriniego. Zaprawdę rację miał poeta, który idąc tropem (stylem) rozsławionym niegdyś przez Mariniego, nazwał rzeźbiarza "niezwykle cywilizowanym barbarzyńskimi artystą zafascynowanym kobietami i opowiadającym o ich uwodzeniu".


Wystawa prac Marcella Mascheriniego
w Palazzo Zuckermann w Padwie

niedziela, 10 lipca 2016

Po drodze - Koper

Jutro na kilkanaście dni wyjeżdżam na wakacje i nie wiem, czy będę zamieszczać jakieś posty na blogu. Porządkując przed wyjazdem pamięć w telefonie, trafiłam na zdjęcie, które zrobiłam przed rokiem, a które jakoś uciekło mojej uwadze.

Kołatka do drzwi, Koper, Słowenia, fot. S. Cieślak

W słoweńskim Koprze spędziłam zaledwie pół godziny. Krótki postój po kilkugodzinnej jeździe samochodem pozwalający rozprostować nogi i wypić przedpołudniową filiżankę czarnej kawy w uroczym miejscu.

Zdjęcie zrobiłam trochę bezwiednie idąc od strony nadmorskiej promenady w kierunku  zachwycającej starówki, gdzie wenecki dynamizm łączy się z surowym słowiańskim wdziękiem. Secesyjna, brązowa kołatka przedstawiająca Wenus z włosami Meduzy, stojąca na wielkiej muszli w otoczeniu dwóch puttów (?) dosiadających delfiny, przykuła moją uwagę na krótkie "pstryk".

poniedziałek, 27 czerwca 2016

O problemach z pewną alegorią

Zdaje się po raz trzeci przychodzi mi na blogu przywołać sentencję przypisywaną G. K. Chestertonowi, że człowiek, który nie wierzy w Boga, wierzy we wszystko. Nic na to nie poradzę, ale zdanie idealnie oddaje mentalną sytuację wielu osób.
Wyobraźcie sobie, że kilka dni temu trafiłam na wcale liczną grupę, która wierzy w papieżycę Joannę. Brak jakichkolwiek źródeł z epoki potwierdzających istnienie Joanny i zajścia wydarzeń z jej udziałem, nijak nie podważa wiary w papieżycę osób na ogół wątpiących i krytycznych wobec wszelkiej religii, uważających się także za racjonalne i wykształcone. Co więcej, wymyślona opowieść o losach kobiety przejmuje świątobliwą grozą i nieskrywanym zgorszeniem ludzi, którzy deklarują się jako pozbawieni przesądów zwolennicy równouprawnienia i wolnej miłości. Osobiście nic mi do tego - niech sobie ludziska wierzą, w co tam chcą i gorszą się za każdym razem, kiedy im to poprawia nadwątlone samopoczucie.  Poruszył mnie jednak do żywego "dowód" na istnienie papieżycy: statua kobiety z tiarą na głowie, kluczami i księgą w ręku przypisywana Berniniemu, a stojąca w Watykanie.

TO NIE JEST PAPIEŻYCA
Giuseppe Frascari, Ecclesia, ok 1730
TO NIE JEST PAPIEŻYCA
Giuseppe Frascari, Ecclesia, ok 1730


























Otóż dla wszystkich wyznawców Joanny mam szokującą wiadomość. Rzeźba jest dziełem niejakiego Giuseppe Frascariego. Bardzo zdolny rzeźbiarz, ale Berniniemu jednak nieco ustępował kunsztem. Dzieło powstało w I połowie XVIII stulecia i to niestety widać równie wyraźnie jak deficyty edukacyjne i poznawcze wielbicieli legendy o Joannie. Nie jest to także żadna papieżyca, ani nawet święta udająca mężczyznę, czy też spełniająca się życiowo w jakimś męskim zajęciu (gender wszędzie). Giuseppe Frascari przedstawił alegorię Kościoła, (Ecclesia) i dlatego wyposażył ją w atrybuty papiestwa i wspólnoty religijnej, czyli tiarę, klucze do nieba i Księgę.

Alegoria Kościoła stoi w Bazylice św. Piotra, w Portyku (Atrium) po prawej stronie, naprzeciw "Nadziei" Giuseppe'a Lironiego, obok "Dobroczynności" Bernardina Ludovisiego, w pobliżu 32  innych rzeźb przedstawiających pojęcia abstrakcyjne.

poniedziałek, 30 listopada 2015

Boskie kształty


W czerwcu 1514 roku będącego u szczytu sławy Michała Anioła Buanarottiego odwiedził rzymski patrycjusz Mettelo Vari, który zamówił u mistrza wykonanie figury Chrystusa. Zleceniodawca życzył sobie jedynie, by była to stojąca postać z krzyżem. Wszystkie szczegóły dotyczące rzeźby pozostawiał do rozstrzygnięcia samemu artyście. Michał Anioł niezwłocznie przystąpił do pracy. Zaopatrzył się w odpowiedni blok marmuru, po czym zaczął wykuwać w nim boskie kształty.

środa, 5 sierpnia 2015

O zmęczonych aniołach

Detal lampy

Ten uroczy detal stanowi część lampy z przełomu drugiego i trzeciego dziesięciolecia XIX wieku. Przedmiot został wykonany z patynowanego srebra i brązu przez kobietę, Felicie de Fauveau, na zamówienie Alexandre'a de Pourtalès-Gorgiera, francuskiego hrabiego, bankiera i kolekcjonera sztuki. 

Panna de Fauveau w 1829 roku była o szczytu kariery. Dwa lata wcześniej na Paryskim Salonie król Karol X wręczył jej złoty medal wystawy, Stendhal okrzyknął ją "nowym Canovą", Aleksander Dumas poczuł się dzięki niej zainspirowany do napisania pewnej sztuki, a Paul Delaroche polecił artystkę wspomnianemu hrabiemu-kolekcjonerowi, który właśnie zapragnął gustownie urządzić jedną ze swoich siedzib.

środa, 4 marca 2015

Barokowe cudo nazwane "Sałatą"


Jose Galaz, Monstrancja "Sałata" 1700-1707


Jeden z najpiękniejszych przedmiotów, jakie zdarzyło mi się widzieć. Co prawda na razie w Internecie, ale właśnie zdecydowałam, że w weekend majowy lecę do Madrytu, gdzie ta barokowa monstrancja swojsko nazywana "Sałatą" ze względu na kolorystykę, jest prezentowana w słynnym Muzeum Prado, w ramach akcji promującej kulturę Kolumbii.

Osiemdziesięciocentymetrowy przedmiot wykonany został  w XVIII wieku w Bogocie przez hiszpańskiego złotnika Josego Galaza na zamówienie jezuitów. Artysta użył 1485 szmaragdów, szafir, 13 rubinów, 28 diamentów, 62 perły typu barocco, 168 ametystów i 9 kg złota. Wiele kunsztownie wykonanych, finezyjnych, misternych elementów ozdobił zieloną i błękitną emalią. Pracował nad zleceniem siedem lat, od roku 1700.

sobota, 26 lipca 2014

Siedem wyjątkowych medali Tamasa E. Soltry

Spodobały mi się medale Tamasa E. Soltry prezentowane kilka tygodni temu na Zamku Królewskim w Warszawie w ramach wystawy "Medalierzy polscy. Mój Jan Paweł II. 2014".
Uważam, że są genialnym odbiciem artystycznej pokory, erudycji i wyjątkowych umiejętności warsztatowych poskromionych wszak wrażliwością.
Prace węgierskiego rzeźbiarza - medaliera są piękne i wzruszające. Jest też w nich jakiś niebywały spokój, harmonia i ... wieczna perspektywa.


Tamas E. Soltra, z cyklu "Hostie","Ora et Labora"

...jak zamek, który otwiera drzwi do nieba.



wtorek, 15 lipca 2014

Ucho Opatrzności i inne skarby w Opatowie

W Opatowie byłam przejazdem, przez krótką chwilę.
 
Ja na tle Bramy Warszawskiej w Opatowie
To prawda, że kamera dodaje z pięć kg
Wejście do Kolegiaty św. Marcina z Tours


























Nie mogłam sobie jednak odmówić przyjemności wejścia do tamtejszej Kolegiaty pod wezwaniem św. Marcina z Tours i Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przy Klasztorze Bernardynów.


sobota, 28 czerwca 2014

Mistyczna tłocznia

Chyba nie wszystko da się opisać słowami, a z pewnością nie wszystko da się namalować. Zaszokował mnie motyw mistycznej tłoczni (Torcular Christi) popularny w sztuce chrześcijańskiej od XII do XVII wieku.

Tłocznia mistyczna z Lelowa, 1649

W ogromnej kadzi wypełnionej winogronami stoi bosonogi Chrystus. Przygniata Go ogromny krzyż. Dłuższa belka wystaje daleko poza pojemnik i okazuje się prasą, którą brodaty Bóg Ojciec zdaje się przykręcać. Na drugim końcu deskę obciąża gołębica z rozłożonymi skrzydłami, symbol Ducha Świętego. Krew płynie strumieniem z ran Jezusa na dłoniach, stopach i z boku. Wpada do kadzi. Dwaj aniołowie klęcząc, trzymają kielich, do którego płyn leje się z niewielkiego otworu. W tle dwie stojące postaci z koszami winogron przed sobą i święty z koszem na plecach zbliżający się do wielkiego naczynia.

Odniesienia do Eucharystii i Męki Pańskiej wydają się oczywiste, choć całość zdumiewa. 

Podobnych wizerunków w sztuce polskiej jest jeszcze kilka.

piątek, 20 czerwca 2014

Włosy, włosy, do przesady

"Vir pilosus aut fortis, aut luxuriosus"
Człowiek kosmaty jest albo silny albo chutliwy - przysłowie łacińskie


Opisany w Ewangelii wg św. Łukasza epizod, w którym jawnogrzesznica łzami obmywa stopy Chrystusa, wyciera je włosami i namaszcza drogim olejkiem, należy do najbardziej niezwykłych w literaturze. Nie dziwi mnie, że kolejni zwykli czytelnicy, jak również wnikliwi profesjonalni badacze (bez względu na religijne przekonania) starali się wszelkimi sposobami poznać przeszłość i dalsze losy kobiety, a gdy okazało się to niemożliwe, bez skrępowania snuli najbardziej nieprawdopodobne domysły. Przez kilkanaście stuleci wspomniana niewiasta utożsamiana była z Marią Magdaleną. Przedstawiano ją jako piękność o włosach bujnych i sięgających stóp, często z naczyniem na olejek w dłoni. Niewielu twórców przejmowało się biblijnym tekstem. Większość śmiało inspirowała się tekstami apokryficznymi, wśród których szczególne miejsce zajmowała "Złota legenda" Jakuba de Voragine.

Wśród setek wizerunków "Marii Magdaleny" najbardziej ekscentryczne wydają mi się te stworzone w końcu XV i na początku XVI w środkowej części Europy.

Skrzydło Dyptyku Winterfeldów, 1430


To właśnie powyższy obraz umieszczony na skrzydle Dyptyku Winterfeldów zachęcił mnie do napisania postu.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Grand Hotel Budapest, czyli filmowa słodycz z wisienką

"Sytuacja jest beznadziejna, ale nie wydaje się poważna."*

Kadr z filmu "Grand Hotel Budapest"

Film Wesa Andersona jest jak wielopiętrowe ciasteczko z kremem, misternie polukrowane na różowo, zaserwowane z jankieskim tupetem. Zasłodził mnie ilością konwencji, kontekstów, cytatów, odwołań, przytoczeń, pastiszów i parodii.

O "Grand Hotel Budapest" można napisać wiele dobrego. Twórcy zadbali, by każdy znalazł w filmie coś miłego dla siebie. Mnie szczególnie podobało się czytanie sentymentalnej poezji w trakcie codziennej porannej odprawy pracowników tytułowego hotelu i obrazy potraktowane nie tylko jako element scenografii.


Johannes van Hoytl młodszy (czyli Michael Taylor),
Chłopiec z jabłkiem

czwartek, 3 kwietnia 2014

Chichot losu i monsieur Pigalle

Sądzę, że Polakom Pigalle kojarzy się prawie wyłącznie z placem w Paryżu wspomnianym w telewizyjnym hicie sprzed blisko pół wieku, "Stawka większej niż życie".



To zrozumiałe, że niemiecki oficer mógł mieszkać "niedaleko placu" tylko z ojcem. Żadna szanująca się kobieta w takim miejscu nie pokazałaby się wówczas za nic na świecie. Od kilkudziesięciu lat teren pomiędzy IX i XVIII dzielnicą Paryża znany był z tego, że tutaj nikczemnemu procederowi sprzedaży własnego ciała oddawały się kobiety upadłe.

Jeana Baptista Pigalle'a spotkał wątpliwy, pośmiertny zaszczyt firmowania tego miejsca własnym nazwiskiem. Pigalakami na cześć pań lekkich obyczajów, a nie mistrza, nazywane bywają również podobne dzielnice w innych europejskich miastach. Los bywa bezlitosny. Choć z drugiej strony...


Jean Baptist Pigalle, Alegoria przyjaźni, 1753,
źrodło: wikiphidias.fr

Z czym Wam się kojarzy przyjaźń? 

środa, 18 września 2013

Blok mieszkalny wkomponowany w figurę Chrystusa - genialne!

Bardzo podoba mi się pomysł Pawła Althamera, by wieżowiec na warszawskim Bródnie wkomponować w ogromną postać Jezusa Chrystusa. Idea jest odważna, wizjonerska, szalona. Lubię kiedy sztuka dotyka spraw niepojętych, kiedy uwzniośla codzienność, kiedy wywołuje dreszcz.



Projekt Pawła Althamera i budynek przy ul. Chodeckiej 10,
źródło: targówek.info, Google Maps


czwartek, 1 sierpnia 2013

Powstańcza pieta na warszawskim Gocławiu

W kościele pod wezwaniem Św. Apostołów Jana i Pawła na warszawskim Gocławiu znajduje się  przejmujący witraż.

Witraż w kościele Św. Apostołów Jana i Pawła
w Warszawie, fot. S. Cieślak

niedziela, 28 kwietnia 2013

Walczący giganci na Hradczanach w Pradze

Brama Gigantów na Hradczanach, fot. S.Cieślak

Kamienne lwy strzegące wejścia do pałacu to standard. Inne dzikie zwierzęta znane ze swojej siły np. niedźwiedzie, także nie dziwią. Głowa Meduzy na drzwiach jako tarcza przed złym stosowana jest od czasów starożytnych. Mityczni siłacze w postawie pełnej gotowości do obrony spokoju miejsca również nie są zaskoczeniem. Rzeźby przy bramie prowadzącej na zamek na Hradczanach w Pradze wprawiły mnie w zdumienie.

Mityczni tytani w ferworze walki pokazanej z barokowym rozmachem. Drżyj gościu, jeśli odwiedzasz to miejsce w niecnych zamiarach. Przypatrzmy się dziełu Frantiska Ignaca Platzera z 1761/2 r.

piątek, 26 kwietnia 2013

Jedyny taki pomnik na świecie, "Teściowa" w Inowrocławiu

źródło foty: inowroclaw.pl

W Parku Solankowym w Inowrocławiu odsłonięto "Pomnik Teściowej". Bardzo elegancka, sympatyczna, starsza pani w ogromnym kapeluszu ozdobionym kwiatami, odlana w brązie, siedzi na ławeczce. Uśmiecha się i głaszcze pieska, który leży na jej kolanach. Urocza. Wygląda zachwycająco.

Nie wiem, czy to za sprawą tego kapelusza, czy tych wód zdrojowych, ale rzeźba skojarzyła mi się z belle epoque, czasem spokoju, rozkwitu, pomyślności, po prostu piękna, czasem gdy znużone miastem panie wyjeżdżały do wód, by ratować nadwątlone zdrowie i udzielać się towarzysko w eleganckiej scenerii.
Władze Inowrocławia obwieściły, że jest to pierwszy pomnik teściowej na świecie. Nie jest to jednak całkowita prawda.

wtorek, 26 marca 2013

Pasja w toruńskim kościele św. Jakuba


Pasja, kościół św. Jakuba Apostoła w Toruniu, ok.  1480-1490 r.

Średniowieczne malarstwo tablicowe. Dzieje Męki Pańskiej namalowane z myślą o ludziach ubogich, chcących uczestniczyć w historii Zbawienia, garnących się do Kościoła, modlących się przed obrazami opowiadającymi biblijne historie. Dzięki takim dziełom niepiśmienni z łatwością mogli sobie je wyobrazić i zapamiętać. Namalowane wydarzenia rozgrywają się zawsze, nieprzerwanie, przed oczyma widzów. 

piątek, 4 stycznia 2013

"Dupa Tuwima" w kinie

Pierwszego stycznia, dwadzieścia minut po północy w łódzkim kinie Charlie uroczyście odsłonięto wyrzeźbione pośladki poety.



źródło: materiały prasowe kina Charlie

W ten sposób zainaugurowano Rok Juliana Tuwima.  Pomysłodawcą i realizatorem wydarzenia jest Biuro Interwencyjnej Edukacji i Dydaktyki Artystycznej (BIEDA).
Rzeźba nawiązuje to słynnego "wiersza, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali." Fragment utworu umieszczono na tablicy obok.
Lokalna prasa donosi, że łodzianie tłumnie odwiedzają kino i podziwiają pracę. Wielu chętnie ją dotyka i głaszcze, a nawet całuje, co ponoć ma przynieść szczęście na cały rok.

Wiersza, który był inspiracją dla twórców rzeźby, możesz posłuchać tutaj>> 

Aktualizacja: 21.03.2013 r. Dzisiaj rzeźbę przeniesiono z kinowego holu w podwórz przy ul. Piotrkowskiej 101, w Łodzi.

 

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szczęścia w nowym roku!

Oby czas płynął finezyjnie i przyjemnie...

Etienne Maurice Falconet, zegar Trzy Gracje, 1770,
źródło: Musée du Louvre

piątek, 28 grudnia 2012

U progu baroku, czyli "Martyrologia św. Cecylii" Stefano Maderno


W 1599 roku kardynał Paolo Emilio Sfondrati przywracał świetność kościołowi św. Cecylii w Trastevere. Kardynał zaplanował nie tylko prace renowacyjne, chciał również wzbogacić świątynię o nowe elementy, zgodnie z duchem kontrreformacji. Myślał o godnym ozdobieniu krypty, gdzie złożono ciało świętej. Pod koniec 1599 roku, a może na początku nowego wieku (źródła nie podają dokładnej daty) kardynał nakazał otwarcie grobu. Uczestniczący w ekshumacji na własne oczy mieli zobaczyć cud, nienaruszone, mimo upływu 1200 lat od śmierci, ciało świętej Cecylii. Wśród zgromadzonych był 23-letni rzeźbiarz Stefano Maderno. To on miał wyrzeźbić figurę nagrobną.


Stefano Maderno, Martyrologia św. Cecylii


Maderno zabiera się do pracy. W białym marmurze rzeźbi Cecylię w pozycji, w jakiej ją zobaczył. Ciało świętej leży na boku. Spod długiej, miękkiej sukni wystają nagie stopy. Prawa dłoń przygotowana jest jakby do błogosławieństwa, trzy wyciągnięte palce symbolizują Trójcę św. Lewa eksponuje palec wskazujący, przypominając o tym, co najważniejsze. Obok ciała złożona jest odcięta głowa Cecylii, twarzą do dołu. Na szyi widać ślady po trzech uderzeniach topora.


Stefano Maderno, Martyrologia św. Cecylii, detal

Naturalizm wyrzeźbionej postaci, zestawienie brutalności z pięknem, przemocy ze świętością wywołuje szok. Umiarkowanie, oszczędność środków wyrazu, brak ozdobników wprawia odbiorców w zachwyt.
Swoim dziełem Maderno zapowiada sztukę baroku. Silne wrażenia towarzyszyć będą od tej chwili wielbicielom sztuki przez najbliższe dziesięciolecia.