poniedziałek, 4 września 2017

Dosyć tej tępej propagandy!

Zadowolona  szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej mówi właśnie w "Wiadomościach", że jeśli idzie o reformę edukacji to "wszystko się udało". Albo paniusia bezczelnie kłamie w żywe oczy, albo nie ma pojęcia o  tym, co dzieje się w jej resorcie, albo jest po prostu głupia? Innej możliwości nie widzę.
Mój młodszy syn jest obecnie w siódmej klasie. Mimo że rok szkolny właśnie się zaczął, uczniowie nie mają żadnych podręczników i ćwiczeń. Książki do szkół nie dotarły i nie wiadomo, kiedy dotrą. Nauczyciele wyglądają na przerażonych, choć zapewniają, że jakoś sobie poradzą.

sobota, 26 sierpnia 2017

O św. Jacku - Apostole Północy i Różańca oraz obrazie Albrechta Durera

Kilkanaście miesięcy temu zamieściłam na blogu post dotyczący św. Jacka (tu >>). Wśród artystów, którzy malowali Polaka wymieniłam Albrechta Durera. Liczyłam, że wpis zainteresuje osoby bardziej kompetentne ode mnie, które zechcą przyjrzeć się jeszcze raz pewnemu dziełu i okolicznościom jego powstania. I w zasadzie tak się stało. Kilka tygodni temu otrzymałam sympatyczną wiadomość z prośbą o wskazanie obrazu i wyjaśnienia.

Było tak.
Poszukując wizerunków świętego trafiłam na portal poświęcony św. Jackowi Odrowążowi (www.jacek.iq.pl). Na jednej ze stron portalu znalazłam "Święto Różańcowe" Durera, kilka szkiców wykonanych przez artystę w ramach przygotowań do malowania tego dzieła oraz informację, że posłużyły one kilkadziesiąt lat później Gregoriowi Pretti'emu do namalowania portretu świętego Jacka. Twórca strony twierdził, że dominikanin przedstawiony na obrazie Durera to Jacek Odrowąż.
Sprawdziłam.

Albrecht Durer, Święto Różańcowe, 1506

Autorzy dostępnych opisów i interpretacji "Święta Różańcowego", jakkolwiek mają wielki problem ze zindentyfikowaniem większości widniejących nań osób, w przypadku postaci dominikanina są zgodni. Albrecht Durer namalował świętego Dominika Guzmana założyciela zakonu, wybitnego kaznodzieję, któremu zgodnie z legendą spopularyzowaną w XV wieku przez Alana z La Roche, Maryja miała wręczyć różaniec. Wątpliwości badaczy nie wzbudził wygląd świętego niezgodny z relacją przekazaną przez błogosławioną Cecylię, ani atrybut - lilia, przypisywany także innym świętym, w tym świętemu Jackowi. Z jakichś powodów Durer nie zdecydował się, by umieścić nad głową świętego charakterystycznych tylko dla niego: gwiazdy, albo w pobliżu psa ze świecą.

Przyglądałam się obrazowi, a potem przeczytałam, że powstał on w roku 1506 na zamówienie Jakuba Fuggera reprezentującego niemiecką wspólnotę w Wenecji z przeznaczeniem do kaplicy niemieckiego bractwa kupieckiego w kościele św. Bartłomieja, nieopodal Fontego dei Tedeschi.
Gdybym była Jakubem Fuggerem w roku 1506, zleciłabym Albrechtowi Durerowi umieszczenie na obrazie wizerunku Jacka Odrowąża nie tylko z powodów czysto religijnych, ale także biznesowych.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Po drodze - Vrsar

Jakkolwiek bardzo lubię zwiedzać, nie traktuję tej aktywności jako formy wypoczynku. Przeciwnie, choć przyjemna, wydaje mi się niekiedy niebywale wyczerpująca. Oglądanie atrakcji w miejscach, gdzie jest ich mnóstwo, a większość z nich bez wątpienia zaliczyć trzeba do najważniejszych osiągnięć światowego dziedzictwa, wywołuje u mnie zawroty głowy, dziwne dygotanie serca, niepokój, wprawia mnie w nerwowość i doprowadza na skraj paniki. Z Wenecji wyjechałam podobnie jak niegdyś Giacomo Girolamo (bardzo mi się podoba brzmienie tego imienia) Casanova pospiesznie (choć ze zgoła innych niż on powodów), skracając zaplanowany tam pobyt i marząc o wytchnieniu w jakimś spokojnym urokliwym miejscu. I podobnie jak słynny awanturnik trafiłam do Vrsar, trzysta lat temu znanego jako Orsara.

Vrsar, widok od strony mariny, taki miał Casanova "na dzień dobry" 

Vrsar, widok od strony drogi, taki miałam ja

Trudno znaleźć przyjemniejsze miejsce do wytchnienia. Maleńka, malowniczo położona na wzgórzu miejscowość ma akurat tyle atrakcji, ile wycieńczony zwiedzaniem turysta jest w stanie ogarnąć z przyjemnością, bez pośpiechu i zamiast nadmiaru poczuć lekki niedosyt. Casanova w swym pamiętniku chwalił tutejsze wino, jedzenie, hojność mieszkańców i urodę kobiet. Od jego czasu zmieniły się tylko kobiety. Awanturnik zadurzył się z wzajemnością w pięknej Greczynce. W tym roku we Vsar Greczynek nie zauważyłam, dominowały Niemki i Austriaczki z rodzinami wynajmujące apartamenty w nadmorskich ośrodkach i hotelach otaczających miasteczko. I w przeciwieństwie do opisanej przez Casanovę Greczynki, raczej nie sprawiały wrażenia skorych do romansowania.

Droga do/z "centrum" od strony mariny