wtorek, 17 stycznia 2017

Do końca świata i jeden dzień dłużej

Charles Le Brun, Alegoria dobroczynności, XVII w.

Bardzo podobała mi się tegoroczna edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mam wrażenie, że uwolnienie inicjatywy od natręctwa ze strony państwowych instytucji bardzo jej pomogło i pokazało, że rzeczywiście jest to istotna sprawa dla zwykłych ludzi i prywatnych firm, które chcą czynić dobro wokół siebie.  Rząd i samorządy mogą fundusze na leczenie dzieci i seniorów przekazać jednym zapisem w budżecie, a im mniejsza liczba pośredników, tym pieniędzy na leczenie zostaje więcej.  Powiedzmy sobie również szczerze, że policja, wojsko czy straż pożarna powinny skupić się na wykonywaniu swoich zadań, a bieganie z puszką pozostawić na czas po służbie lub innym chcącym się społecznie zaangażować.

Oglądając relacje z finału Orkiestry pomyślałam sobie ciepło o prywatnej telewizji, która zapowiadała wydarzenie i rewelacyjnie je relacjonowała. Z podziwem patrzyłam, jak celebryci wypromowani przez tę stację z puszkami w ręku przez wiele godzin zbierali pieniądze na warszawskich ulicach nie zważając na zabójczy smog.

Wspaniale zaprezentowały się też prywatne firmy, koncerny i korporacje. Pozbawione konkurencji ze strony spółek Skarbu Państwa, błyszczały hojną szlachetnością. Wielką zasługą organizatorów Orkiestry jest to, że zdołała namówić do współpracy także przedstawicieli tych firm, które na co dzień unikają płacenia podatków w Polsce i niechętnie odnoszą się do wszelkich zobowiązań wynikających z prowadzania biznesu tutaj. Orkiestrze okazały wspaniałomyślność i sypnęły milionami.

Nie do przeceniania są integracyjne umiejętności członków Orkiestry. Do zwolenników Fundacji, wielu ludzi dobrej woli, dołączyły także takie osoby, które wg moich obserwacji, niechętnie angażują się w jakiekolwiek działania na rzecz innych. Na ogół wygłaszają twierdzenia jakby żywcem wyjęte z ust Ebenezera Scrooge'a (przed wigilijnym nawróceniem). Sama myśl o tym, że jakaś część płaconych przez nie podatków może trafić np. w postaci 500+ do dzieci, albo jako emerytura do biedniejszych seniorów, doprowadza je do liberalnej furii i wywołuje pełen pretensji słowotok. I oto w tym jednym dniu w roku także takie osoby z radością otwierają swoje portfele, wyciągają karty kredytowe lub złote ajfony i hojnie wpłacają na WOŚP. A przekazywane kwoty są tym wyższe im większe jest zdziwienie otoczenia. I mówcie, co chcecie, ale to jest absolutnie wspaniałe i może nawet cud. I wątpię, by jakiejkolwiek innej organizacji w Polsce, udało się włączyć wspomniane osoby w działalność charytatywną.

piątek, 6 stycznia 2017

Skąd znamy imiona Trzech Królów / Mędrców/ Magów

Bazylika w Rawennie, Trzej Królowie składają dary, mozaika, VI w.

Zadziwia mnie niekiedy kulturowa ignorancja osób publicznych. Oto dzisiaj pewien poseł - z tych pięknych, mądrych i wykształconych - nie potrafił podać w telewizji imion nadanych trzem biblijnym mędrcom, którzy złożyli hołd Dzieciątku Jezus i obdarowali Je królewskimi darami.

Okazuje się jednak, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. "Przejęzyczenie" pana posła uświadomiło mi bowiem, że nie wiem, skąd się te imiona wzięły, a w "Nowym Testamencie" nie zostały wymienione. Zawstydzona edukacyjnymi brakami, postanowiłam poszperać i spieszę napisać, jak to z imionami było, gdyż mam wrażenie, że nie jest to wiedza powszechna.

Wiele wskazuje, że Trzej Królowie swe imiona otrzymali dopiero w średniowieczu, a przez wieki zaistniały one w wielu wariantach.

piątek, 30 grudnia 2016

Miłościwie nam panujący sikają na bar

Podzielam wątpliwości osób, które krytykują Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego za zakup kolekcji Fundacji Książąt Czartoryskich. Wydanie lekką ręką pół miliarda złotych na kupno obiektów, które nie mogą być wywiezione z kraju, a zgodnie ze statutem fundacji zarządzającej zbiorami, muszą być udostępniane publiczności i które przez kilkadziesiąt lat były utrzymywane z pieniędzy polskich podatników, uważam za iście magnacką fanaberię. Rządzący mogliby ewentualnie zrealizować ją z własnej kieszeni, gdyby było ich na to stać. Zachodzę też w głowę, w jaki sposób Czartoryscy mogli np. wejść w prawa materialne i prawa własności do spisanego "Aktu Hołdu Pruskiego" z roku 1525 i strasznie niepochlebne rzeczy o "Familii" przychodzą mi na myśl.

Pan książę Adam Karol Jezus Maria Czartoryski mówiąc, iż "od 1991 r. z sukcesem starał się zaprezentować na świecie Damę z gronostajem w ten sposób promując polską sztukę..." jedzie ostro po bandzie, co doświadczonemu kierowcy formuły III zwyczajnie nie przystoi, a już ta patriotyczna gadka o kontynuowaniu zasług przodków na chwilę przed przytuleniem przez zarząd fundacji (z byłym zięciem "najbogatszego Polaka" w składzie) pięciuset milionów złotych, jest zwyczajnie nieznośna i co bardziej złośliwych kusi, by przypomnieć księciu panu plotki o pochodzeniu pradziadka i jego zasługach... dla imperium.

Właściwie nie miałam ochoty pisać o tej transakcji, ale obejrzałam dzisiaj "Wiadomości", a tam jakaś pobudzona starsza dzierlatka, entuzjastycznym głosem oznajmiła, że Polacy uważają mijający rok za udany, a chwilę potem wyemitowano materiał na temat dobrodziejstw, jakich naród doświadczył dzięki programowi 500+. Wyglądało to zupełnie jak żart z "Desperado" Quentina Tarantino.



piątek, 16 grudnia 2016

Grzegorz Turnau bredzi o Dantem

Kilka dni temu Grzegorz Turnau, obwołany niegdyś artystą, opublikował na swoim facebookowym profilu notkę, w której m.in. poinformował, że umieścił na lodówce cytat z Dantego Alighieri.

Screen wpisu G. Turnaua, kliknij aby powiększyć

W tym momencie muszę zaznaczyć, że do twórczości, poglądów i moralnych kryzysów Grzegorza Turnaua mam stosunek doskonale neutralny. Dantego jednak szanuję bardzo i dlatego nie mogę pozwolić, by jakiś niedouczony i nieoczytany dyletant wciskał mu pod pióro takie durnoty.

DANTE Alighieri nigdzie NIE NAPISAŁ, ani NIE POWIEDZIAŁ WYWIESZONEJ PRZEZ TURNAUA SENTENCJI. Średniowieczny włoski poeta, filozof i polityk był człowiekiem doskonale wykształconym i posiadał ogromną wszechstronną wiedzę. Sądzę, że nie przesadzę, jeśli napiszę, że nieosiągalną dla większości współczesnych nam ludzi. Wyrazem dogłębnej znajomości zagadnień teologicznych i eschatologicznych jest "Boska komedia". Pierwsza część poematu przedstawia wędrówkę poety po Piekle. Osoby bierne, nieangażujące się w moralne spory i konflikty, Dante umieścił w przedsionku Piekła:

wtorek, 13 grudnia 2016

Polka z przewróconymi oczyma

Robert Lefevre uchodził za trzeciego, po Jeanie-Louisie Davidzie i Francoisie Gerardzie, portrecistę swoich czasów. W 1803 roku Dominique Vivant baron Denon, obwołany ówczesną francuską wyrocznią w sprawach gustu i sztuki, zarekomendował artystę Napoleonowi Bonaparte jako jednego z pięciu malarzy gotowych z odpowiednim talentem uwiecznić dla potomności rysy pierwszego konsula Francji. Bonaparte musiał być z portretu zadowolony, bo wkrótce Lefevre otrzymał od rodziny Napoleona kolejne zlecenia. Namalował cesarzową Józefinę, potem cesarzową Marię-Ludwikę, matkę Napoleona Marię-Letycję, brata - Lucjana, siostrę - Marię Paulinę oraz kilka innych bliskich cesarzowi osób. Portrety ponoć bardzo podobały się Napoleonowi. Cenił je ze względu na uderzające podobieństwo wizerunków do portretowanych osób. Artystę podziwiał dodatkowo za doskonałą pamięć wzrokową, pozwalającą mu malować bez obecności modeli.

Robert Lefevre, Portret Napoleona,
początek XIX w
Robert Lefevre, Portret Lucjana Bonaparte
początek XIX w



R. Lefevre, Portret Marii Pauliny
początek XIX w


 R. Lefevre, Portret Marii-Letycji
początek XIX w



















R. Lefevre, Portret cesarzowej Marii-Ludwiki
początek XIX w














R. Lefevre, Portret cesarzowej Józefiny,
początek XIX w.























Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...