czwartek, 31 grudnia 2015

Opowieść sylwestrowa


Święty Sylwester jest postacią historyczną. Z osobą świętego związanych jest wiele wydarzeń potwierdzonych autorytetem archiwistów i poważnych kronikarzy oraz kilka urokliwych legend. Szczególnie urzekła mnie opowieść "o ości w gardle prefekta Tarkwiniusza" przytoczona w "Złotej legendzie" Jakuba de Voragine.

"[Sylwester] Przyjął do swego domu pewnego dobrego chrześcijanina, imieniem Tymoteusz, którego wszyscy wypędzali z obawy przed prześladowaniem. Ów Tymoteusz przez rok i trzy miesiące wytrwale głosił wiarę Chrystusową, aż wreszcie zdobył palmę męczeństwa.

Otóż prefekt Tarkwiniusz przypuszczając, że Tymoteusz pozostawił wielkie bogactwa, zażądał od Sylwestra pod groźbą śmierci, aby je wydał. Gdy zaś przekonał się, że Tymoteusz istotnie nie posiadał owych bogactw, rozkazał Sylwestrowi złożyć ofiary bożkom; gdyby zaś tego nie uczynił, miał być następnego dnia poddany różnego rodzaju torturom.

Wtedy Sylwester rzekł mu: Głupcze, tej nocy umrzesz i doświadczysz wiecznych mąk; a czy będziesz chciał, czy też nie, poznasz, że Bóg, którego my czcimy, jest prawdziwym Bogiem. Wtedy Tarkwiniusz wtrącił go do więzienia, a sam udał się na ucztę. Podczas jedzenia jednak ość ryby utkwiła mu w przełyku i w żaden sposób nie mógł jej ani wyrzucić, ani połknąć.

Hieronim Bosch, detal "Kuszenia św. Antoniego", 1501

O północy zmarł i wśród płaczu złożony został w grobie. Sylwester zaś wyszedł z więzienia ku ogólnej radości, ponieważ kochali go ogromnie nie tylko chrześcijanie, ale i poganie."

Z tej opowieści morał płynie taki, że chciwość i okrucieństwo ością w gardle stają (się), a głupcy nie powinni ucztować.

Szampańskiej zabawy życzę!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza