piątek, 8 marca 2013

Najprzystojniejsi na Dzień Kobiet

Wychodząc z założenia, że nic tak nie poprawia kobietom samopoczucia, jak przystojny mężczyzna u boku, albo na oku, proponuję świąteczny przegląd najprzystojniejszych panów uwiecznionych w malarstwie. Wyboru dokonałam sama, kierując się wyłącznie własnym gustem. Wbrew najnowszym tendencjom pod uwagę brałam portrety,  na których mężczyźni wyglądają jak mężczyźni (wiem, dyskryminacja osobników, którzy chcą przypominać kobiety i kobiet, które czują się mężczyznami jest niepoprawna i świadczy o niewybaczalnym zdrowym rozsądku, ale cóż ja prosta kobieta mogę poradzić na to, że podobają mi się ci tradycyjnie męscy panowie).

Ad rem. Kryteria, które musieli spełnić mężczyźni na portretach: właściwie umięśniona sylwetka i/lub męskie rysy, pewność siebie, śmiałe, spokojne spojrzenie, dystans do świata widoczny w mimice twarzy lub gestach, wrażliwość, a zarazem pewna dzikość natury.

Na początek renesans. Mężczyzna w pełnej krasie namalowany przez genialnego twórcę, czyli "Stworzenie Adama". Jak patrzę na to dzieło, to dochodzę do wniosku, że kobieta powstała głównie po to, by mężczyzna mógł być podziwiany.

Michał Anioła, Stworzenie Adama, 1508-12

"Złoty chłopiec" Mediolanu, bajecznie bogaty, inteligentny, najprzystojniejszy z najprzystojniejszych, absolutnie fascynujący Giuliano di Piero de' Medici. Obiekt westchnień i marzeń najelegantszych włoskich księżniczek uwieczniony pędzlem Sandro Botticelli'ego.


Sandro Botticelli, Portret Giuliano de Medici, 1478

Dwa portrety mężczyzn nieznanych, ale intrygujących przejmującym spojrzeniem, powagą i pewną nonszalancją. Spodobało mi się także słoneczne renesansowe tło na tych portretach.

Marcantonio Franciabigio, Portret mężczyzny, 1510
Domenico Capriolo, Portret mężczyzny ,1512



















Jedyny w tym zestawieniu portret wykonany kobiecą ręką. Książę Alessandro Farnese, który kilka lat później zasłynie ze swoich talentów strategicznych i dyplomatycznych. Niestety na późniejszych portretach nie prezentuje się już tak elegancko i sympatycznie zarazem. Zwróćcie uwagę na gest prawej dłoni. Mnie skojarzył się z gestem Jamesa Bonda, który poprawia mankiet koszuli tuż po tym, jak stoczył walkę o losy świata.

Sofonisba Anguissola, Alessandro Farnese, księcia Parmy , kan. 1561

W epoce pudrowanych peruk mężczyźni nie prezentowali się zbyt pociągająco. Wśród setek portretów z trudem udało mi się znaleźć jeden interesujący, z czasów schyłku epoki.
Namalowany mistrzowską ręką obraz przedstawia Francois Devienne flecistę i kompozytora, równie przystojnego, co utalentowanego. Spodobał mi się spokój, skupienie w oczekiwaniu na odpowiedni moment odmalowane na pięknej twarzy i ascetyczna, jak na owe czasy, fryzura.

Jacques-Louis David, Portret flecisty Francois Devienne, 1792

Napoleon Bonaparte portretowany był wielokrotnie, na ogół z mało spektakularnym efektem. Na obrazie Andrei Appiani prezentuje się imponująco, jak na cesarza przystało. Przy okazji, czy wiecie, że Napoleon wcale nie był niski. Miał 168 cm wzrostu, co na początku XIX wieku było wzrostem przeciętnym. Legenda o niskim wzroście cesarza wzięła się stąd, że chroniący go gwardziści musieli mieć co najmniej 180 cm i w ich otoczeniu Napoleon niknął w oczach. Niestety nie znalazłam portretu żadnego gwardzisty. Szkoda :-(

Andrea Appiani, Napoleon, 1805


Dwaj  architekci uwiecznieni w pierwszej połowie XIX wieku. Intelekt, precyzja, odpowiedzialność. Panowie parający się technicznymi profesjami zawsze budzili we mnie podziw graniczący z uwielbieniem.


Franz Xavier Winterhalter,
Portret Karla Josefa Berckmullera, 1830
Pietro Benvenuti,
Portrait of the Architect Niccolo Matas, 1835-7




















W końcówce autoportrety artystów. Gustave'owi Courbetowi poświęcę osobny post niedługo. Zbuntowany, szalony, odważny w realizacji swoich celów wart jest szczególnego potraktowania.

Gustave Courbet, Desperate man, 1844

Niżej artysta nieco zapomniany, może dlatego, że za życia mniej kontrowersyjny. Spodobało mi się jego mroczne, męskie spojrzenie. Niedoceniony geniusz Anselm Feuerbach.

Anselm Feuerbach Autoportret, 1852


Pierwszy Polak w zestawieniu, Stanisław Wyspiański. Nie tylko na malarskich portretach, ale i w karykaturach prezentuje się doskonale. Zdecydowanie najprzystojniejszy wśród artystów przełomu XIX i XX w.  Poza pięknym imieniem wart docenienia za błyskotliwą, złośliwą inteligencję i jeden z najwspanialszych miłosnych dialogów  w literaturze - rozmowę Pana Młodego z Panną Młodą w scenie IX "Wesela".

Stanisław Wyspiański, Autoportret, 1894

Drugi Polak w zestawieniu. Łączy w sobie wszystkie zalety i talenty poprzedników.

Piotr Duda, Wyczekujący, 2011, źródło: www.duda-arte.pl 

Poza ostatnim obrazem, gdzie model moją autorytarną decyzją otrzymuję tytuł Najprzystojniejszego, inne portrety zajmują równorzędne miejsca. Który podoba Wam się najbardziej?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza