niedziela, 8 marca 2015

Tajemnica "Tarasu kawiarni w nocy" Vincenta van Gogha

Vincent van Gogh, Taras kawiarni w nocy, wrzesień 1888

Sądzę, że wszyscy wiedzą, co myśleć o obrazach Vincenta van Gogha. Listy, które pisywał do brata, ułatwiają interpretację dzieł, rekordy na aukcjach utwierdzają wielbicieli w przekonaniu, że mają do czynienia ze sztuką bezcenną, a ceny jedynie pokazują finansowe możliwości nabywców. Obok samych obrazów eksponowanych w najbardziej prestiżowych galeriach i muzeach świata, nie sposób przejść obojętnie. Są absolutnie zachwycające, zwłaszcza w sąsiedztwie prac uznawanych za arcydzieła.

"Taras kawiarni w nocy" należy do najbardziej znanych i lubianych obrazów Holendra, choć właściwie trudno powiedzieć dlaczego. Ot, wibrująca kolorami wieczorna scenka z malowniczego miasteczka. Artysta namalował ją w najszczęśliwszym dla siebie czasie, kiedy przebywał w Arles. Z listów pisanych do brata Theo wiemy, że tworzył z natury przez kilka wieczorów.

Ukończywszy pracę, zadowolony z efektu z radością donosił siostrze Willhelminie:
"W tych dniach pochłaniała mnie praca nad nowym obrazem przedstawiającym nocną kawiarnię na zewnątrz. Na tarasie widać małe sylwetki ludzi coś popijających. Ogromna, żółta latarnia oświetla taras, fasadę, chodnik, a nawet rzuca światło na bruk ulicy, który nabiera przez to różowo-fioletowego połysku. Ciemnoniebieskie lub fioletowe szczyty domów są niczym niknąca w oddali droga pod błękitnym niebem usianym gwiazdami, przed nimi zielone drzewo. Masz tu nocne malowidło bez czerni, tylko z pięknym błękitem, fioletem i zielenią, a w tym otoczeniu oświetlona, siarkowożółta i cytrynowozielona przestrzeń. Bawi mnie niezmiernie malowanie nocy prosto z marszu. Normalnie obraz szkicuje się i maluje w świetle dnia. Ale ja lubię malować rzecz od razu. To prawda, że w ciemności możesz wziąć błękit za zieleń, blady fiolet za różowy fiolet, kiedy jest trudno odróżnić odcień. Ale to jest jedyny sposób, żeby uwolnić się od naszej konwencjonalnej nocy z jej słabym, bladym, białawym światłem, kiedy nawet zwykła świeczka daje takie bogactwo żółtych i pomarańczowych odcieni."


Wszystko jasne, prawda? Nic tylko patrzeć i zachwycać się kompozycją, kolorystyką, techniką nakładania farby, elegancką wrażliwością artysty i snuć domysły, który element przesądza o niezwykłości dzieła.

Przyjrzyjmy się zatem.



Taras kawiarni w Arles, fot. wikipedia.org

Vincent van Gogh, Taras kawiarni w nocy, obraz i szkic do obrazu

Wydaje się, że Vincent van Gogh po prostu w miarę wiernie otworzył urzekające otoczenie. Niewielkie różnice dotyczą detali. Ostatecznie obraz różni się od szkicu także usadzeniem gości na tarasie i wprowadzeniem fragmentu korony zielonego drzewa.


Vincent van Gogh, Taras kawiarni w nocy, detal

Niezależny badacz Jared Baxter podczas European Conference on Arts & Humanities 2013 zauważył, że pewne elementy dzieła, jak również zamieszczane w listach do rodziny uwagi van Gogha pozwalają przypuszczać, że intencją artysty było namalowanie nowej wersji ... Ostatniej Wieczerzy.

Vincent van Gogh był osobą bardzo religijną. Jego ojciec Theodor van Gogh był pastorem w holenderskim Kościele Reformowanym, wuj Johannes Stricker, znanym teologiem i biblistą, sam Vincent z przekonaniem rozpoczął studia teologiczne na Uniwersytecie w Amsterdamie. Z pasją oddawał się lekturze "Biblii", a jego ulubioną książką było "O naśladowaniu Chrystusa" Thomasa z Kempis (o tym przewodniku dla geniuszy pisałam tutaj >>) . Pastorem nie został z powodu trudności w opanowaniu łaciny i greki oraz problemów w komunikowaniu się z wiernymi. Te ostatnie ujawniły się podczas misji, na które go skierowano. Mimo wielkiego oddania i poświęcenia w głoszeniu słowa Bożego, Vincent zmuszony był szukać innej drogi w życiu. Cóż, Opatrzność wyraźnie miała inne plany wobec niego.
W listach do brata wspominał wszakże, że "głosić Ewangelię można zawsze". Badacze twórczości van Gogha dostrzegali motywy biblijne w kilku jego pracach, najwyraźniej w słynnym "Siewcy" namalowanym w tym samym roku, co "Taras kawiarni w nocy". Jered Baxter dostrzegł je również w tym obrazie.

Zauważył, że:
- taras rozświetlony jest niezwykłym intensywnym światłem, ostro kontrastuje z granatowymi ciemnościami wokół, co sprawia, że może być traktowany jako niebiańska, boska przestrzeń,
- światło pochodzi z jednej lampy umieszczonej pod świetlikiem w markizie, drugi kinkiet jest pusty,
- przy stolikach siedzi 11 osób, jedna wychodzi (w Ewangelii wg. św. Jana (13,30) czytamy o Judaszu: "A on po spożyciu kawałka [chleba] zaraz wyszedł. A była noc."),
- gościom kawiarni usługuje mężczyzna, długowłosy, w charakterystycznym stroju, z krzyżem na piersi, w ręku trzyma biały okrągły kształt,
- za plecami mężczyzny widać krzyż, który artysta dyskretnie wkomponował, jako element stolarki okiennej (zwróćcie uwagę na inne okna),
- zieleń po prawej stronie, to gałązki oliwne,
- dwie zupełnie rozświetlone, niemal ogniste postaci siedzące poza podestem tarasu, badacz proponuje interpretować jako anioły,
- nad zwierzęciem przechodzącym przez bramę (czyżby oślę, na którym Chrystus wjeżdżał do Jerozolimy) także widać świetlny krzyż.

Jak Wam się podoba ta interpretacja?
Mnie odkrycie Jereda Baxtera zachwyca tylko trochę mniej niż obraz malarza.
Vincent van Gogh był geniuszem.
Większym niż nam się dotychczas wydawało.

Źródła:
Jered Baxter, Van Gogh’s Last Supper Transforming “the guise of observable reality”, dostępne tutaj >>
Wojciech Karpiński, Fajka van Gogha
Vincent van Gogh, Listy
Wikipedia.org, hasła: Vincent van Gogh, Taras kawiarni w nocy

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza