czwartek, 6 lutego 2014

Trendsetter i dobroczyńca, czyli jeszcze raz o Janie III Sobieskim

Właśnie zaczęłam czytać książkę Klementyny Hoffmanowej "Encyklopedia doręczna, czyli zbiór ciekawych wiadomości dla panien". W wieku właściwym do czytania takich lektur, zmuszona byłam zapoznawać się z przejmującymi na wskroś utworami wybitnej naukowczyni czy też może naukowistki, Wandy Wasilewskiej, a o Hoffmanowej w szkole, bohatersko wyzwalającej mnie wówczas spod jarzma klasowych niesprawiedliwości i spod buta zabobonu, nawet nie wspomniano.  Zaczęłam więc czytać "Encyklopedię", a tam, jakby dla zachęty jako pierwsza pod literą A, opowiastka o krawcu Adamczyku i królu Janie III Sobieskim. Do Sobieskiego, jak wiecie, pałam gorącym afektem. Nie mogę więc powstrzymać się, by tekstu Hoffmanowej nie przytoczyć (lekko go uwspółcześniłam).
 
Jan Matejko, Jan III Sobieski ślubuje w Częstochowie
przed odsieczą wiedeńską.

 Krawiec za Jana III na Nowym Mieście miał dwadzieścioro ośmioro dzieci.

W czasie wiedeńskiej wyprawy popadł w nędzę, bo mu zabrakło roboty. Syn jego starszy, kozak w rocie królewicza Jakuba, okazał męstwo swoje i znalazł sposobność, by opowiedzieć królowi o biedzie swoich rodziców. Podumawszy nieco, Sobieski rzekł do niego."Za powrotem do Warszawy ukażę się we ferezji* zdobytej w namiocie wezyra. Niech twój ojciec takich narobi, a sprzeda je snadno." Jakoż tak się stało. Wrócił Sobieski zwycięzcą, okazał się w ferezji. Krawiec uzyskał sukna od kupców na poczekanie, narobił sukienek podobnych królewskiej, nastarczyć ich nie mógł, tak wyprzedawał i miał czym wyposażyć córki  i opatrzyć synów.

I jak tu nie lubić Sobieskiego?
*suknia wierzchnia podobna formą do szlafroka noszona przez Turków.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza