środa, 2 października 2013

"Autoportret z kwiatem ostu" Jacka Malczewskiego na aukcji

450 000 złotych wynosi cena wywoławcza obrazu Jacka Malczewskiego licytowanego 13 października. Mimo że jest ona wysoka jak na polski rynek, to mam głębokie przekonanie, że dzieła malarza są niedoszacowane i przy niewielkich działaniach promujących twórczość artysty w Europie i na świecie, mogłyby osiągnąć pułap wielokrotnie wyższy, zwłaszcza autoportrety.

Jacek Malczewski, Autoportret z kwiatem ostu, 1911, źródło: Agra - Art

Malczewski malował się z rozmachem, odważnie i bez kompromisów.

Mistrzowską ręką kreował obraz artysty - szalonego wizjonera, ekstrawertycznego ekscentryka przekonanego o swym nieodpartym uroku i wyjątkowości, niepozbawionego jednak poczucia humoru i dystansu do swej osoby i twórczości. Myślę, że jeden Gustave Courbet mógłby się z Malczewskim mierzyć na autoportrety, choć bądźmy szczerzy, gdzież mu tam do nieokiełznanej fantazji Malczewskiego.

"Autoportret z kwiatem ostu" jest piękny kolorystycznie i nasycony symboliką. Mężczyzna w sile wieku patrzy na widza z góry, lekko drwiąco. Jego brodata twarz przypomina szczupłe, szlachetne, męskie oblicza z obrazów El Greco. Ubrany jest w czarny kapelusz z szerokim rondem, białą koszulę, brązową kamizelkę i krwistoczerwony surdut ozdobiony złotym haftem, który zsunął nieco z ramion ukazując jedwabną podszewkę w kolorze ecru. Kciuk prawej dłoni trzyma w małej kieszonce kamizelki, co sprawia, że cała postać zyskuje na powadze, a nawet można ją uznać za majestatyczną. W lewej dłoni mężczyzna trzyma kwiat różowego ostu za niewielką łodygę. Trzyma od niechcenia, ale przecież w jakimś celu. Za plecami ma otwarte drzwi.
W tych drzwiach, w wianku z różowych ostów założonym na białą chustę przykrywającą włosy stoi młoda blondynka. Zza pleców artysty widać tylko jej jasną twarz i niebieskie oczy. W tle drabina.
Całość oświetlona mocnym, cytrynowym światłem.

Portret Marii Malczewskiej z córką Julią,
źródło: Rempex
Kobieta w tle przypomina żonę artysty Marię. Malczewscy ponoć nie byli szczęśliwi, mimo że łączyła ich pewna namiętność (do kart i hazardu). Historycy winą za te małżeńskie trudności obarczają raczej Marię niedostatecznie podobno zainteresowaną twórczością i osiągnięciami męża niż Jacka przez wiele lat zafascynowanego przecież Marią Balową.

Obraz wystawiony na aukcję pochodzi z czasów wspomnianej fascynacji. Proponuję zinterpretować go w takim osobistym kontekście. Artysta, król, casanova stoi na progu domu w kapeluszu, jak w koronie. Trzyma w ręku kwiat o wątpliwych walorach, umiarkowanie piękny, umiarkowanie kolorowy, kłujący, uciążliwy nieco, symbol małżeńskiego życia, którego urok skutecznie jest tłumiony przez codzienne troski. Żółte światło na zewnątrz padające na czoło i szyję mężczyzny sygnalizuje zdradę z premedytacją oznajmioną kobiecie, wdzierające się do środka pomieszczenia zazdrość. Biała narzutka na włosach i wianek na głowie kobiety to niewinność. Osty z jednej strony zdobią, z drugiej niegroźnie ranią kobietę.  Małżeństwo chociaż twarzowe bywa nieprzyjemne. Drabina to symbol dążenia do doskonałości, zdobywania kolejnych szczebli cnoty. Mężczyzna jednak zrezygnował z dalszego wspinania się po niej, wychodzi kształcenie się w cnotach zostawiając kobiecie. Spójrzcie na kamizelkę, guziki i pętelki są jakby powtórzeniem motywu szczebli. Kamizelka zapięta została do połowy. Mężczyzna zaniechał zapięcia trzech guzików. Prezentuje się wystarczająco dobrze. Czy musi być perfekcyjnie doskonały? Palec obciążający kieszonkę mocno naciąga tkaninę. Pewność siebie mężczyzny jest pozorna. Surdut w kolorze czerwieni, przetykany złotem ani nie jest założony, ani zsunięty. Decyzja o tym, by ulec namiętności została podjęta, ale w każdej chwili może się zmienić. Kremowa podszewka nieprzyjemnie kontrastuje z bielą koszuli. Jest coś nie do końca czystego i prawego w uleganiu namiętnościom.

Malczewski z autoportretu patrzy na widza z poczuciem wyższości, drwi z jego ciekawości. Nie wiadomo, czy odrzuci kwiat, by naciągnąć krwisty surdut, czy zrani się boleśnie...

Aktualizacja 13.10.2013
Dom Aukcyjny Agra-Art  poinformował na Facebooku, że obraz został sprzedany na aukcji za 920 000 zł.

7 komentarzy:

  1. Zamawiam, jeśli można, post o żonach artystów. Lu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ żony artystów zasługują na książkę, a nie jakiś post :) Historia traktuje je strasznie wynosząc pod niebiosa kochanki, muzy i lafiryndy, a żony w najlepszym wypadku przemilcza.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa i bardzo spójna interpretacja obrazu. Nie przepadam za Malczewskim, ale po przeczytaniu tego postu wydał mi się interesujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja bardzo lubię Malczewskiego i pewnie jeszcze nie raz o nim napiszę.

      Usuń
  3. obraz na żywo robi wrażenie, tak samo jak Twoja interpretacja! Super! :)
    Miałam okazję być na licytacji i skrobnęłam co nieco o aukcjach sztuki. Zapraszam serdecznie na www.inanyevent.pl Komentarze (szczególnie krytyczne) mile widziane :)

    OdpowiedzUsuń