czwartek, 20 sierpnia 2015

Patron nowoczesności, dla dorosłych raczej

Henryk Siemiradzki, Pochodnie Nerona, 1876
Boski cesarz walczy z zabobonem.

Przypadkowo trafiłam na fragment "Żywotów cezarów" Swetoniusza i doszłam do wniosku, że Neron nadaje się, jak nikt inny, na patrona aktywistów walczących ze stereotypami, opresją kulturową i przysłowiowym chłopskim rozumem. Pozostaje tylko czekać, aż legendarni: młodzi, wykształceni, z wielkich miast zrehabilitują cesarza w oczach opinii publicznej w imię postępu, tolerancji i zgodnie z pięknym hasłem "Think different!".

Boski Neron wychował się w arystokratycznej, cudownej, nietradycyjnej patchworkowej rodzinie, co dawało mu odpowiednie podstawy do tego, by na świat patrzeć odważnie, w sposób bezkompromisowy, pozbawiony krzywdzących uproszczeń i schematów.


Odebrał doskonałe wykształcenie. Nauczycielem Nerona był sławny Seneka. Uczeń przerósł mistrza śmiałością poglądów o tysiąclecia.  Wyobraźcie sobie, że blisko dwa tysiące lat temu Neron troszczył się o "godną śmierć" tych, którym, jak sądził, świat przestawał się podobać, a życie zaczynało ciążyć. Swetoniusz tak o tym pisał :
" Tym, którym polecił umrzeć, dawał tylko kilka godzin na wykonanie rozkazu. Nie chcąc dopuścić do zwłoki, przydzielał im lekarzy, którzy w razie marudzenia skazańca mieli natychmiast „zatroszczyć się" o niego."
Niezwykła wrażliwość i wyjątkowo humanitarna postawa. Lekarza zapewniał, gdy zauważył symptomy zniechęcenia, a mógł przecież siepaczy wysłać.

Neron był chyba również jednym z pierwszych prominentnych ludzi, który z artystycznego hobby uczynił sobie zajęcie, nikomu do niczego niepotrzebne i domagał się za nie słów uznania, oklasków, zachwytów. Oczywiście mam na myśli tworzoną przez cesarza "poezję śpiewaną" na melodię wygrywaną przezeń na lirze. Zachowały się przekazy mówiące, że Neron był beztalenciem. Nie wierzcie w to. Tak jak pisałam wyżej, wyprzedził epokę o tysiąclecia. To była twórczość w pełni awangardowa a nawet postawangardowa, znosząca konwencję, dekonstrukcyjna, trudna, wymagająca od odbiorcy odpowiedniego przygotowania. Taką sztukę docenić mogliby tylko profesjonaliści, ludzie, którzy znają się na sztuce, mają odpowiednie wykształcenie i wyostrzone krytyczne podejście, a w starożytności akurat takich specjalistów nie było. Pojawili się dopiero w wieku XX. Swetoniusz pisał, że Neron stawiał kulturę ponad sprawy wojenne. "Podczas przygotowań do wyprawy  przede wszystkim zatroszczył się o wybór pojazdów do przewiezienia swych koncertowych organów." Realizował marzenie współczesnych nam pięknoduchów.

Neron skłonny był także do niezwykłych, a zarazem bardzo nowoczesnych poświęceń dla sztuki. Ze względu na swe twórcze zajęcie "oczyszczał organizm lewatywą i wymiotami. Powstrzymywał się od owoców i potraw szkodliwych dla głosu." Czy nie przypomina to cudownych diet współczesnych nam celebrytów.

W nowoczesny, a nawet postnowoczesny sposób demonstrował swoje poglądy na temat majętności. „Brudnymi skąpcami są ci, którzy prowadzą rozliczenie swych wydatków, a wytwornymi znawcami przepychu i naprawdę wspaniałymi ludźmi ci, którzy marnują i tracą dobytek" - czytamy wypowiedź Nerona powtórzoną w starożytnych "Żywotach". Setki lat później ujęto tę treść bardziej zręcznie. Zyje się raz!

W sprawach dotyczących seksu Neron był na wskroś postępowy. Genderyści powinni być zachwyceni, gdyż nie wahał się sponsorować chirurgicznej korekty płci człowiekowi, który urodził się mężczyzną, ale kulturowo "robił" za kobietę. Bez wahania pojął go za żonę.

"Chłopca Sporusa, po wycięciu mu jąder, usiłował zamienić w kobietę. Sprowadził do siebie z posagiem i w purpurowej zasłonie, uroczyście święcąc obrzęd zaślubin. Żył z nim jak z żoną. (...) Tego Sporusa przybrał w szaty cesarzowej, obwoził z sobą w lektyce, towarzyszył mu po sądach i targowiskach Grecji, a rychło i w Rzymie na Sigillariach, co chwilę obcałowując."

Nie było dla Nerona żadnego tabu. Odważniejszy był od hard mana. Nie pytał, a ponoć działał:
"Nikt nie wątpił, że Nero pragnął zostać kochankiem matki, lecz że przeciwnicy Agryppiny odwiedli go od tego w obawie, aby ta namiętna i gwałtowna kobieta nie zdobyła ostatecznej przewagi jeszcze przez ten rodzaj wpływów, szczególnie gdy w poczet nałożnic przyjął ulicznicę, która według ogólnej opinii była najbardziej podobna do Agryppiny. Niektórzy twierdzą stanowczo, że dawniej, ilekroć jeździł z matką w lektyce, ulegał swej plugawej żądzy i że zdradzały go nawet ślady na szatach."


Seksualnie był w pełni wyzwolony i otwarty na wszelkie eksperymenty, niezwykle tolerancyjny, doceniający wkład (prześladowanych przez większość) mniejszości seksualnych w postęp cywilizacji.


"Swoim ciałem kupczył tak szczodrze, że nie tylko splamił rozpustą prawie wszystkie jego części, lecz wymyślił jeszcze jakby nowy rodzaj zabawy. Oto przebrany w skórę dzikiego zwierzęcia wypadał z klatki i rzucał się na organy płciowe mężczyzn i kobiet przywiązanych do słupa. A gdy do syta zaspokoił swą okrutną żądzę, oddawał się wyzwoleńcowi Doryforosowi. Co więcej, jak sam poślubił uprzednio Sporusa, tak teraz został żoną Doryforosa naśladując okrzyki i jęki gwałconych dziewic. Od niektórych osób dowiedziałem się, że był głęboko przekonany, „jakoby każdy mężczyzna żył płciowo z innymi mężczyznami i że każda część ciała bywa narzędziem rozkoszy, lecz że większość spośród ludzi kryje się z tą zdrożną praktyką i chytrze ją osłania". Dlatego tym, którzy wobec niego jawnie przyznawali się do rozpusty, darowywał wszystkie inne występki." - pisał kronikarz zaszokowany treściami, które dla żyjących w XXI wieku są przecież oczywiste. Każdy ma prawo do szczęścia!

Neron gardził religijnym zabobonem: "Wszystkie obrzędy miał za nic, z wyjątkiem kultu Bogini Syryjskiej. Tę wkrótce zlekceważył i posąg jej haniebnie obryzgał moczem." Trochę przypomina działania postępowej młodzieżówki na Krakowskim Przedmieściu przed pięciu laty.

Poznał się także na chrześcijanach i proroczo przewidział stosy rozpalane w Europie głównie przez protestantów, ale także katolików próbujących dotrzymać kroku pędzącej nowoczesności.
"Ukarano torturami chrześcijan, wyznawców nowego i zbrodniczego zabobonu." - odnotował działania Nerona skrupulatny Swetoniusz.

Na kartach historii Neron zapisał się przede wszystkim jako wizjoner. Jeden z największych w historii ludzkości, gotowy bez wahania poświęcić wszystko dla idei prawdziwej doskonałości. Wybitny architekt.

"Oto czując jakby odrazę do szpetoty dawnych budowli i ciasnoty oraz zawiłości ulic, spalił stolicę tak jawnie, że wielu konsularów, schwytawszy w swych posiadłościach pokojowców cesarza z pakułami i pochodniami, nie śmiało stawić im przeszkód. Pewne spichlerze koło Złotego Domu, których to placów Nero najbardziej pragnął, zostały najpierw zwalone machinami wojennymi, dopiero wówczas podpalone, ponieważ ich mury wykonane były z kamienia. Przez sześć dni i siedem nocy szalała ta klęska, zmuszając lud do szukania sobie chwilowego schronienia w budowlach publicznych i grobowcach. Wtedy oprócz olbrzymiej ilości domów czynszowych spłonęły domy dawnych wodzów, ozdobione dotychczas łupami zdobytymi na wrogach, siedziby bogów, wzniesione jako wyraz dziękczynienia przez królów, a następnie jako wyraz ślubowań z czasów wojen punickich i galickich, oraz wszystko, cokolwiek godne widzenia i pamięci przetrwało z dawnych czasów. Nero patrząc na ten pożar  z wieży Mecenasa i rozkoszując się, jak mówił, „pięknością płomienia", odśpiewał: Zdobycie Ilionu w swoim stroju aktorskim.

(...)

[Neron] umarł w trzydziestym drugim roku życia, w tym samym dniu, w którym ongiś zgładził Oktawię. Śmierć jego wywołała tak niepohamo-waną radość powszechną, że lud w czapeczkach frygijskich biegał po całym Rzymie. Nie brakło jednak i takich, którzy przez długi czas zdobili jego grobowiec wiosennymi i letnimi kwiatami, wystawiali na mównicy publicznej to jego posągi, przybrane w szaty senatorskie, to jego obwieszczenia publiczne, tak jakby żył jeszcze i miał powrócić wkrótce ku zgubie swych wrogów."

Kilka lat temu wielbiciele postępu zażarcie walczący z dyskryminacją i ze stereotypami wielokrotnie, publicznie, rytualnie gwałcili pamięć polskiej pisarki, autorki narodowej pieśni i utworów dla dzieci. Zastanawiam się co, poza młodzieńczą żądzą dekonstruowania narodowych mitów, nimi powodowało. Śmiało mogli się przecież odwołać do Nerona i jego wkładu w rozwój idei tolerancji, walki z zabobonem i homofobią.  Zamiast repozycjonować prowincjonalną pisarkę, mogli promować cesarza tak zasłużonego dla tego, co postępowe, nowoczesne i seksualnie tolerancyjne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza