czwartek, 3 marca 2016

Pisarz herbu Ciołek

„Nie jestem ani satyrykiem, ani humorystą, te etykietki są mi bardzo niemiłe, jestem (…) czystej krwi błaznem i nie widzę innego odcienia na wyrażenie swego temperamentu literackiego”.


Witold Wojtkiewicz, T. Boy-Żeleński, 1908

Przypadkiem wyświetlił mi się ten cytat z jakiegoś wywiadu, którego udzielił  Tadeusz Boy-Żeleński i jestem w szoku. To pierwsze i chyba jedyne zdanie pisarza herbu Ciołek, w którym dostrzegam szczerość i uczciwość.


Teksty własne Tadeusza Boya-Żeleńskiego poświęcone twórcom i wybitnym postaciom czytałam zawsze z zażenowaniem. Przez ich pryzmat przebijała zawiść, cynizm, małostkowość, szydera, kompletny brak taktu wobec bohatera i czytelnika (wspominałam o tym np. tu >>). Jako publicysta, seks-edukator i bojownik o prawa kobiet wydawał mi się intelektualnie obleśny, skończony łajdak unurzany w bagnie żenady. Wreszcie ten trefny humor - żałosny, bo po pachy ufajdany sarkazmem.

A tu proszę, okazuje się, że pisarz świadom był swej błazenady.  Głupek jako literacki image. Co pan myślał naprawdę panie Żeleński?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza