środa, 27 czerwca 2012

Wyżej, ale nie za wysoko, czyli "Huśtawka" Fragonarda

Jean-Honore Fragonard, Huśtawka

Ten obraz pojawił się kilka tygodni temu na tym blogu i pewnie pojawi się jeszcze nie raz. Lubię go. Ma ciekawą historię. W drugiej połowie XVIII wieku, modny wówczas francuski malarz Gabriel François Doyen, krótko po tym, jak odniósł kolejny sukces, prezentując w Paryżu swoje dzieła o charakterze religijnym, został zaproszony przez pewnego dżentelmena do jego "domu uciechy". Zastał tam gospodarza w towarzystwie pewnej damy. Mężczyzna poprosił artystę o namalowanie obrazu przedstawiającego ogrodową scenkę z ową damą na huśtawce w roli głównej. On sam miał podpatrywać kobietę. Życzył sobie, by huśtawkę popychał pewien biskup. Zgorszony pomysłem Doyen odmówił, ale zasugerował mężczyźnie, że obraz mógłby namalować inny zdolny, chociaż jeszcze młody artysta, Jean-Honore Fragonard.

I tak młody Fragonard namalował jeden z najbardziej uroczych i najbardziej nieprzyzwoitych obrazów świata, "Huśtawkę". W gęstwinie głębokiej zieleni, którą przebijają silne  promienie słońca, na huśtawce zawieszonej na grubym konarze drzewa oplecionego trującym bluszczem, rozkosznie i beztrosko bawi się młoda kobieta ubrana w pyszną bladoróżową suknię. Siedzący na ławce  w cieniu drzew mężczyzna trzyma liny huśtawki i uśmiecha się dwuznacznie. Podobno Fragonard uwiecznił w ten sposób nie biskupa, a zdradzanego męża kobiety. Dama patrzy na młodego mężczyznę ukrytego w krzakach po drugiej stronie. Jego oczy są szeroko otwarte i wpatrzone w obnażone powiem wiatru rozchylone nogi kobiety w śnieżnobiałych pończoch. 

Przypatrzmy się szczegółom tej gorszącej sceny.
Spadający pantofelek ukazujący zgrabną stopkę damy jest elementem o charakterze erotycznym, podobnie jak kapelusz trzymany w wyciągniętej ręce mężczyzny. Podobno męskie nakrycia głowy na osiemnastowiecznych obrazach symbolizowały część ciała właściwą tylko panom. Scence przypatruje się siedzący na dwóch łapach francuski piesek, symbol grzechu i zdrady.

Spójrzcie na parkowe rzeźby.
Ożywiony wzrok aniołków nie zostawia złudzeń, że zabawa jest ciekawa.  Postaci opierają się o bryłę o wyraźnie fallicznym kształcie. Gest Kupidyna skierowany jest wyraźnie do kobiety, ale widzi go także mężczyzna z linami. Ciiii.... zabawa jest doskonała, nie psujmy jej - zdaje się mówić bożek miłości. Postument, na którym stoi zdobiono nagimi postaciami tańczących kobiet.

Dla tych którym spodobała się Huśtawka kilka innych obrazów Fragonarda, poświęconych chwilom nieprzyzwoicie beztroskiej rozrywki.



Gdyby nie ta słodka psina, to można by pomyśleć, że to zwykły list.

Jean-Honore Fragonard, List miłosny

Wojowniczo nastawiona Afrodyta z Kupidynem u boku z pewnością nie pozwoli, by ktokolwiek zakłócił tę randkę.

Jean-Honore Fragonard, Schadzka

Jean-Honore Fragonard, Skradziony pocałunek

Jean-Honore Fragonard, Skradziony pocałunek II

Jean-Honore Fragonard, Zasuwka


I tym obrazem zamykamy, zostawiając rokokowych kochanków w chwili, gdy dłużej nie wypada się przypatrywać.

Szczęście wg Fragonarda >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz