wtorek, 30 października 2012

Memento mori po meksykańsku


José Guadalupe Posada, Czaszka Katrina

Urocza ilustracja meksykańskiego rysownika z przełomu XIX i XX w. 

Zanim zobaczysz kolejne grafiki, kilka słów wprowadzenia. W Meksyku przygotowania do Wszystkich Świętych rozpoczynają się kilkanaście dni wcześniej. Wówczas sklepy zaczynają kusić klientów zabawkami, figurkami, cukierkami, pieczywem, a nawet tortami w kształcie trumien, czaszek i szkieletów. Samo święto różni się nastrojem od polskiego wypełnionego powagą i zadumą. Na meksykańskiej prowincji ludzie odwiedzają cmentarze w towarzystwie muzykantów, zabierają ze sobą jedzenie. Wierzą, że tego dnia zmarli powrócą posilić się i cieszyć się tym, co w życiu sprawiało im najwięcej radości. Święto ma charakter wesołej fiesty. Liczne, wielopokoleniowe rodziny spotykają się wokół grobów, gawędzą i żartują. Ironia, szyderstwo, dystans do tego, co nieuniknione pozwala im oswoić strach przed śmiercią. A strach jest tym uczuciem, które prawdziwego Meksykanina okrywa hańbą.

Galeria dla tych, którzy gustują w absurdalnie makabrycznych żartach.


Zainspirowane postępem technicznym


José Guadalupe Posada, Cykliści


José Guadalupe Posada, Wielka Czaszka Elektrika

Zainspirowane światową literaturą


Jose Guadalupe Pasada, Czaszka jako don Kichot z la Manchy

Takie tam folkowe przytupywanie w rytm śmierci


Jose Guadelupe Posada, Dzień Śmierci






Scenka wojenna

Jose Guadalupe Posada, Światowa wojna czaszek

Rewolucyjnie

Jose Guadalupe Posada, Czaszka rewolucjonistka



Jose Guadalupe Posada, Czaszka rewolucjonistka


Wisienka na torcie, zainspirowane boskim pięknem. 

Jose Guadalupe Posada, Narodziny Wenus

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza