poniedziałek, 30 lipca 2012

Uwiedziona przez oszusta

Zasiedli społem:
Każdy nad stołem, 
Wsparty
Bił zamaszyście

karty.
(A. Puszkin "Dama Pikowa", tłum. Wł. Syrokomla)

Leniwy wakacyjny wieczór. Zastanawiam się, na czym by tu dłużej oko zawiesić. Na wprost mnie dwaj mężczyźni i kobieta grają w karty. Dziewczyna w fantazyjnym nakryciu głowy podaje kobiecie kieliszek lekkiego wina. Na stole dwa stosy błyszczących monet. Grają o pieniądze. Gra tylko z pozoru przebiega beznamiętnie. 
Młodszy mężczyzna ma nie więcej niż dwadzieścia lat. Ubranie zdradza, że jest zamożny.  Cielęcy wyraz twarzy nie pozostawia złudzeń, że sam nie byłby w stanie zapracować, zdobyć pieniędzy na drogie stroje. To twarz bez cienia myślenia. Wpatruje się w swoje karty i widać, że to dla niego znaczny wysiłek  intelektualny. Myśl chłopcze, myśl...

Po drugiej stronie stołu siedzi kobieta. Ma 25 - 30 lat, pełne kształty. Ubrana jest starannie, ale nieco ostentacyjnie (te złote oblamówki sukni), obwieszona perłami. Bransolety z pereł, naszyjnik z pereł, perły we włosach, kolczyki z perłami. Nakrycie głowy z piórami. Kusi przepastnym dekoltem, który na towarzyszach gry nie robi najmniejszego wrażenia. Chociaż może chłopak z cielęcym wyrazem twarzy, tak uparcie patrzy w karty, żeby na kobietę nie spojrzeć... Jest czujna i niezadowolona, może nawet zagniewana. Chyba coś idzie nie tak, jak się spodziewała. Wyciąga dłoń w stronę drugiego mężczyzny, jakby prosiła go o podanie czegoś. Czyżby byli w zmowie? Ma zabrudzoną, niedomytą rękę. Patrzy ukosem na dziewczynę z winem. Ta daje jej znak wzrokiem, by uważała na mężczyznę. 

Brunet po lewej stronie jest rozluźniony. Nawet nie stara się zasłonić kart, które trzyma w prawej ręce. Same dzwonki. Jest najstarszy z trójki graczy, ubrany nonszalancko. Ma w sobie coś hiszpańskiego (zielonoocy Hiszpanie są szalenie pociągający). Lisi wyraz twarzy nie pozostawia wątpliwości, że inteligencją bije na głową pozostałą dwójkę. Uśmiech błąkający się w kącikach ust dodaje mu bezczelnego uroku. W lewej ręce  schowanej za plecami trzyma asa karo. Zza pasa wystaje drugi as. Kątem oka mężczyzna patrzy... na mnie. 

Ot dylemat. Poddać się urokowi oszusta z asem karo w ręku?



Georges de la Tour, Oszust z asem karo, zbiory Luwru

Uwiódł mnie, zaintrygował. Gogluję, gugluję, google'uję... z nadzieją na ponowne przypadkowe spotkanie. Cierpliwość bywa nagradzana.


Georges de la Tour, Oszust z asem trefl, zbiory  Kimbell Art Museum, Fort Worth
Sytuacja z pozoru taka sama, a jednak zupełnie inna.
Ubrany w drogie, kunsztownie haftowane, kolorowe jedwabie, młody mężczyzna uśmiecha się lekko. Karty wyraźnie mu sprzyjają. Potwierdzeniem jest stos złotych i srebrnych monet przed nim. 

Rysy twarzy kobiety siedzącej po przeciwnej stronie stołu złagodniały. Nadal jest czujna, ale żaden mięsień twarzy nie wskazuje na to, by była zagniewana. Zamiast niezadowolenia raczej naiwność i głupota maluje się na jej licu. Jest szczuplejsza i trochę młodsza, nadal obwieszona biżuterią. Perły są jednak mniejsze. Zamiast jednego sznura pereł, na szyi nosi teraz trzy sznury, zamiast jednej ma teraz trzy bransolety na każdej ręce. Wygląda tanio. Prawą rękę kieruje w stronę drugiego mężczyzny prosząc o coś. 

Łagodniej wygląda też służąca podająca kielich z winem. Malarz ubrał ją skromniej. Turban jest srebrny, a nie złoty i nie ma pióra. Dziewczyna po prostu patrzy i nie wydaje się, by był to wzrok "znaczący".


Największe zmiany zaszły jednak w drugim mężczyźnie. Staranniej ufryzowane włosy, zawiązane taśmy przy rękawie surduta, hiszpańska bródka i bardziej zmarszczone czoło nadają twarzy wyraz odpychającej przebiegłości. Gdzieś podział się dyskretny urok sprytnego awanturnika. Lewą ręką wyciąga asa trefl z tyłu, zza pasa.  Kątem oka patrzy... na mnie. 

Pospolity karciany oszust.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza